HISTORYJKA CZWARTA czyli wybity z rytmu, HISTORYJKI
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Historyjka czwarta
czyli
wybity z rytmu,
nie zawsze trafiasz
we właĻciwy ton…
Autor : Rainowan
Beta : Toffi
J
ĺ
wiadoma tego,
Ň
e staje nad przepa
Ļ
ci
Ģ
, trz
ħ
sła si
ħ
ze strachu, przekraczaj
Ģ
c próg
domu… Los i tym razem j
Ģ
ocalił. Zbł
Ģ
kany anioł stró
Ň
roztoczył nad ni
Ģ
skrzydła, chroni
Ģ
c
j
Ģ
z niewiadomych powodów…
Krzysztof spał na kanapie w pokoju, w ubraniu, nienaturalnie skr
ħ
cony, wygl
Ģ
dał jak
szmaciana pacynka wepchana mi
ħ
dzy stos poduszek…
Jej m
ĢŇ
, m
ħŇ
czyzna, któremu
Ļ
lubowała miło
Ļę
, wierno
Ļę
oraz to,
Ň
e go nie opu
Ļ
ci, a
Ň
do
Ļ
mierci… Patrzyła na niego ze łzami w oczach, z dymi
Ģ
c
Ģ
dziur
Ģ
w sercu i płon
Ģ
cym stosem
w głowie… Przez trzy miesi
Ģ
ce patrzyła mu bezczelnie w oczy, oddaj
Ģ
c si
ħ
innemu, kalaj
Ģ
c
wszystko, co tak niedawno było dla niej najwa
Ň
niejsze. Co takiego si
ħ
z ni
Ģ
stało,
Ň
e
zapragn
ħ
ła nagle wsi
ĢĻę
do tego rozp
ħ
dzonego poci
Ģ
gu zwanego po
ŇĢ
daniem, który gnał
wprost na betonow
Ģ
Ļ
cian
ħ
? Czego brakowało w jej bezpiecznym, poukładanym
Ň
yciu? Za
czym tak goniła,
Ň
e była gotowa po
Ļ
wi
ħ
ci
ę
to wszystko w imi
ħ
cielesnej przyjemno
Ļ
ci, która
pełna ciemnego uroku, brukała j
Ģ
i raniła? Nie znała odpowiedzi na
Ň
adne z powstaj
Ģ
cych jak
grzyby po deszczu pyta
ı
i to przygniatało j
Ģ
jeszcze bardziej. Kłamała, zdradzała
i balansowała na cienkiej linie, z ka
Ň
dym krokiem oddalaj
Ģ
c si
ħ
niebezpiecznie. Co było
w Kubie takiego,
Ň
e nie umiała przerwa
ę
tego paranoicznego, wyniszczaj
Ģ
cego j
Ģ
układu?
Czy Krzysztof naprawd
ħ
zasługiwał na taki cios w plecy?
Schowała si
ħ
w łazience, zrzucaj
Ģ
c z siebie ubranie i wchodz
Ģ
c pod prysznic. Gor
Ģ
ca woda
bole
Ļ
nie parzyła skór
ħ
…
Musiała dokona
ę
wyboru… Teraz i tu. Nie mogła ju
Ň
dłu
Ň
ej zwleka
ę
i gra
ę
na zwłok
ħ
. To
pochłaniało j
Ģ
coraz bardziej, wci
Ģ
gaj
Ģ
c w czarn
Ģ
otchła
ı
. Traciła grunt pod stopami…
Tylko jak miała to zrobi
ę
, skoro mimo całego obrzydzenia do siebie samej, nadal go
pragn
ħ
ła…
To, jak dzisiaj si
ħ
zachował zachwiało ni
Ģ
cał
Ģ
, burzyło jej kiełkuj
Ģ
ce powoli postanowienie
zerwania. Kilka godzin spó
Ņ
nienia wystarczyło, by najpierw j
Ģ
poni
Ň
ył, sprowadzaj
Ģ
c sobie
do domu panienk
ħ
, potem brutalnie zgwałcił, by na ko
ı
cu… Wła
Ļ
nie… Dlaczego jej pomógł,
dlaczego wyszedł z ni
Ģ
z domu i przywiózł bezpiecznie, martwi
Ģ
c si
ħ
o to,
Ň
e mo
Ň
e jej si
ħ
co
Ļ
sta
ę
?... Uczepiła si
ħ
tej niepokoj
Ģ
co kłuj
Ģ
cej my
Ļ
li jak desperatka. On j
Ģ
prosił…
Zakr
ħ
ciła wod
ħ
i oparła si
ħ
o rozgrzane kafelki plecami, zsuwaj
Ģ
c powoli w dół… Przez cały
ten czas, kiedy si
ħ
spotykali w jego mieszkaniu nie okazał jej tyle troski i… czuło
Ļ
ci, jak przy
po
Ň
egnaniu. Czy w tych kilku, z trudem wymówionych słowach, kryło si
ħ
wi
ħ
cej ni
Ň
powinno?
Autor : Rainwoman
2
- Co ty robisz? – przestraszona zachłysn
ħ
ła si
ħ
powietrzem na widok postaci m
ħŇ
a, która
pojawiła si
ħ
w nagle otwartych drzwiach kabiny prysznicowej. Patrzył na ni
Ģ
zaskoczony,
przecieraj
Ģ
c zaspane, zm
ħ
czone oczy.
- Zaparowała
Ļ
cał
Ģ
łazienk
ħ
– rzucił oschle, przeci
Ģ
gaj
Ģ
c si
ħ
jednocze
Ļ
nie. Przełkn
ħ
ła gło
Ļ
no
i wstała, naga, bezbronna i winna… Mierzył j
Ģ
wzrokiem, mru
ŇĢ
c ciemne oczy, jakby
prze
Ļ
wietlał j
Ģ
nimi na wylot…
- Ty płaczesz? – zdziwienie w jego głosie j
Ģ
otrze
Ņ
wiło. Odgarn
ħ
ła mokre włosy, zaczesuj
Ģ
c
je dłoni
Ģ
do tyłu. Nie umiała wydusi
ę
z siebie słowa… tak bliska wyznania wszystkich
grzechów…
- Zły dzie
ı
– wyznała cicho, zbli
Ň
aj
Ģ
c si
ħ
do wyj
Ļ
cia z kabiny i zmuszaj
Ģ
c go tym samym do
zrobienia kroku w tył. Si
ħ
gn
Ģ
ł po r
ħ
cznik i podał go jej, patrz
Ģ
c jak si
ħ
nim otula.
- Po co była
Ļ
u tej Anity? Co si
ħ
dzieje? – wycofał si
ħ
jeszcze bardziej, opieraj
Ģ
c ramieniem
o framug
ħ
drzwi. Zawahała si
ħ
chwil
ħ
…
- Nie byłam u Anity. Je
Ņ
dziłam po mie
Ļ
cie…
Skrzywił twarz w grymasie, nadal bacznie j
Ģ
obserwuj
Ģ
c.
- Poczekaj, bo nie rozumiem. Przecie
Ň
sama powiedziała
Ļ
przez telefon,
Ň
e u niej jeste
Ļ
, wi
ħ
c?
Iga, o co w tym chodzi? – zło
Ň
ył r
ħ
ce na piersi i wywiercał w niej dziur
ħ
spojrzeniem.
- Potrzebowałam poby
ę
sama – kolejne kłamstwo.
- Co to znaczy, poby
ę
sama? Jaja sobie robisz? – zaatakował. To potrafił robi
ę
najlepiej. Rol
ħ
szefa miał we krwi, nawet teraz nie umiał si
ħ
tego pozby
ę
…
- Nie mam teraz ochoty na rozmow
ħ
. Wybacz – chciała go wymin
Ģę
, ale zatrzymał j
Ģ
stanowczo. Był zły.
- Nie, kochana. Nale
ŇĢ
mi si
ħ
jakie
Ļ
wyja
Ļ
nienia i twoja ochota, czy te
Ň
jej brak, gówno mnie
obchodzi – sykn
Ģ
ł. – Wi
ħ
c nie pieprz mi jaki
Ļ
farmazonów, tylko wyja
Ļ
nij prosz
ħ
, gdzie była
Ļ
przez cały wieczór.
Nie miała siły si
ħ
z nim kłóci
ę
. Stała tam na wprost niego i po prostu patrzyła mu w oczy
t
ħ
pym wzrokiem. Kolejna próba sił, z której tym razem wyszła zwyci
ħ
sko. Trening z Kub
Ģ
przynosił efekty… Ust
Ģ
pił jej, odsuwaj
Ģ
c si
ħ
na bok. Wyszła z łazienki, zmierzaj
Ģ
c prosto do
sypialni. Przyszedł tam za ni
Ģ
.
- Iga, odpowiedz mi – to nie brzmiało jak pro
Ļ
ba.
Odwróciła si
ħ
gwałtownie, nadal sparali
Ň
owana obawami, ale dziwnie harda. Patrzyła na
niego, przewijaj
Ģ
c w głowie my
Ļ
li, jak ta
Ļ
m
ħ
na przyspieszonych obrotach. Widok Kuby,
jego twarz mokra od deszczu, jego oczy, zbolałe, smutne, jego słowa…
- Czego chcesz Krzysiek? – podkr
ħ
cała atmosfer
ħ
, graj
Ģ
c na zwłok
ħ
.
Autor : Rainwoman
3
- Dlaczego si
ħ
ze mn
Ģ
dra
Ň
nisz? – pokr
ħ
cił głow
Ģ
z niedowierzaniem. – Co przede mn
Ģ
ukrywasz?
- Przed tob
Ģ
? Co niby mogłabym ukry
ę
przed tob
Ģ
? – sykn
ħ
ła, opadaj
Ģ
c na łó
Ň
ko. Po
Ļ
ladki
zacisn
ħ
ły si
ħ
gwałtownie, ból przypomniał o niedawnym doznaniu…
- Co jest takiego dziwnego w tym,
Ň
e chciałam poby
ę
sama? Czego nie umiesz zrozumie
ę
?
Nie rozliczaj mnie z czasu jak jednego ze swoich pracowników. Mo
Ň
e mi jeszcze tachograf
zamontujesz i przebieg b
ħ
dziesz zliczał, co? – zakpiła bezczelnie.
- Nie przeci
Ģ
gaj struny. Zadałem proste pytanie – stał kilka kroków od niej, na szeroko
rozstawionych nogach, z r
ħ
kami w kieszeniach spodni. Przygl
Ģ
dała mu si
ħ
, na pozór lekko
znudzona, cho
ę
wewn
Ģ
trz wrzała jak wulkan w erupcji…
- Co, przeło
Ň
ysz mnie przez kolano i dasz klapsa? – igrała z ogniem, sama zdumiona swoj
Ģ
postaw
Ģ
. – Odpowiedziałam ci, ale ty szukasz drugiego dna, którego nie ma. To takie
niedorzeczne,
Ň
e chciałam poby
ę
sama, w tłumie obcych ludzi, którzy czasami wydaj
Ģ
si
ħ
by
ę
mi bli
Ň
si ni
Ň
ty sam? Ach, no tak. Przecie
Ň
mam pi
ħ
kne mieszkanie, uginaj
Ģ
ce si
ħ
od ubra
ı
szafy, najlepszy sprz
ħ
t, wszystko z górnych półek. Złota klatka, czego chcie
ę
wi
ħ
cej? –
wysyczała.
ĺ
ci
Ģ
gn
Ģ
ł brwi, analizuj
Ģ
c jej słowa.
- Czego ty chcesz? Czego ci brakuje?
- Poczekaj, niech pomy
Ļ
l
ħ
– wyd
ħ
ła usta w podkow
ħ
. – Partnera?... Kochanka?... Kogo
Ļ
, dla
kogo byłabym najwa
Ň
niejsza? – drwiła z ka
Ň
dym słowem jeszcze bardziej. Czara goryczy
wypełniona po brzegi wła
Ļ
nie zacz
ħ
ła si
ħ
przelewa
ę
.
- Po
Ļ
wi
ħ
casz firmie ka
Ň
d
Ģ
woln
Ģ
chwil
ħ
, nawet przy obiedzie załatwiasz interesy. Masz swój
Ļ
wiat, w którym dzielisz i rz
Ģ
dzisz – podniosła lekko głos. - Nawet do seksu podchodzisz
jakby
Ļ
wytyczał kolejn
Ģ
tras
ħ
dla jednej ze swoich wielkich ci
ħŇ
arówek. Z punktu A do
punktu B. Prosto, szybko, bez awarii. Witamy na mecie – drwiła w najlepsze.
Przygl
Ģ
dał si
ħ
jej coraz bardziej zdumiony potokiem słów, który z takim
Ň
arem i pasj
Ģ
z siebie wyrzucała. Pierwszy raz była tak nieprzyjemnie konkretna i rzeczowa.
Nie odpowiedział na jej zarzuty. Nadal stał w miejscu, z przechylon
Ģ
na bok głow
Ģ
i wpatrywał si
ħ
w ni
Ģ
z niedowierzaniem.
- Iga – jego głos zabrzmiał łagodniej ni
Ň
oczekiwała. Powoli ruszył ku niej, ale wymownym
gestem r
ħ
ki osadziła go w miejscu.
- Zostaw mnie Krzysiek. Dzisiaj chc
ħ
poby
ę
sama. W swoim łó
Ň
ku, w swojej sypialni,
w swoim
Ļ
wiecie.
Autor : Rainwoman
4
Bez słowa wyszedł, zatrzaskuj
Ģ
c za sob
Ģ
drzwi. Dopiero, wtedy napi
ħ
te jak struny mi
ħĻ
nie
zel
Ň
ały. Opadła plecami na łó
Ň
ko, wlepiaj
Ģ
c oczy w sufit… Odetchn
ħ
ła gł
ħ
boko, upajaj
Ģ
c si
ħ
swoj
Ģ
pierwsz
Ģ
wygran
Ģ
. Poczuła si
ħ
silna, silniejsza ni
Ň
wcze
Ļ
niej… Pierwszy raz
dzisiejszego dnia u
Ļ
miechn
ħ
ła si
ħ
nie
Ļ
miało… Do własnych my
Ļ
li…
***
Był
Ļ
rodek nocy, a on rano wyje
Ň
d
Ň
ał na drugi koniec Polski. Musiał si
ħ
przespa
ę
,
chocia
Ň
kilka godzin, a zamiast tego siedział wbity w kanap
ħ
, nerwowo kiwaj
Ģ
c stop
Ģ
i zaciskaj
Ģ
c szcz
ħ
k
ħ
. Miał w głowie chaos, którego w
Ň
aden znany mu sposób nie umiał
ogarn
Ģę
. Nie poznawał własnej
Ň
ony. Nigdy dot
Ģ
d nie zachowywała si
ħ
tak wobec niego.
Było w niej co
Ļ
dziwnego, jaka
Ļ
niespotykana zadziorno
Ļę
. Nie dawało mu to spokoju,
a wyobra
Ņ
nia zacz
ħ
ła podsuwa
ę
niebezpieczne obrazy… Jaka
Ļ
wiej
Ģ
ca groz
Ģ
my
Ļ
l
przemkn
ħ
ła mu przez głow
ħ
, tylko po to, by zasia
ę
niepokój i znikn
Ģę
. Odpychał j
Ģ
,
pod
Ļ
wiadomie czuj
Ģ
c,
Ň
e jest jak zły omen…
W ci
Ģ
gu zaledwie jednego dnia Iga okłamała go, a zaraz potem wdeptała w ziemi
ħ
,
przyrównuj
Ģ
c swoje
Ň
ycie do tkwienia w klatce, któr
Ģ
miał dla niej zbudowa
ę
. Pozornie jej
kłamstwo było bez sensu, stanowiło raczej zasłon
ħ
dymn
Ģ
, ale zasiało w nim niepokój. Czy
naprawd
ħ
tak postrzegała ich mał
Ň
e
ı
stwo? Nie mógł si
ħ
z tym pogodzi
ę
. Wiedział,
Ň
e praca
pochłaniała go zbyt mocno, ale musiał by
ę
czujny, je
Ļ
li chciał zarabia
ę
i nie wypa
Ļę
z obiegu.
Kiedy zaczynał w transporcie kilka lat temu, był nikim, raczkował na tym rynku. Teraz, kiedy
jego firma miała ju
Ň
wyrobion
Ģ
mark
ħ
, zlecenia spływały niemal z całej północy Polski.
Po co, to wszystko? Owszem, dawało mu satysfakcj
ħ
, ale przecie
Ň
robił to tak
Ň
e dla niej.
Chciał da
ę
jej tyle, ile tylko był w stanie, maj
Ģ
c
Ļ
wiadomo
Ļę
,
Ň
e nie b
ħ
dzie mógł jej da
ę
tego,
co najwa
Ň
niejsze…
Westchn
Ģ
ł ci
ħŇ
ko i opadł na oparcie kanapy. Oczy szczypały go niemiłosiernie, a ciało
upominało si
ħ
o zasłu
Ň
ony odpoczynek.
Okazywanie uczu
ę
nigdy nie przychodziło mu łatwo, ale nie znaczyło,
Ň
e ich nie posiadał.
Dom był dla niego przystani
Ģ
. Widok krz
Ģ
taj
Ģ
cej si
ħ
w nim Igi, napawał go spokojem,
wyciszał. Nie grzeszył wyczuciem, zbyt cz
ħ
sto zachowuj
Ģ
c si
ħ
jak przysłowiowy sło
ı
w składzie porcelany, ale dot
Ģ
d nigdy si
ħ
tak jawnie i otwarcie nie skar
Ň
yła. Czy naprawd
ħ
był takim
Ļ
lepcem,
Ň
e nie dostrzegał tego, o czym mówiła? Czy tak bardzo zdołali si
ħ
od
siebie oddali
ę
, by pojawiło si
ħ
ryzyko, i
Ň
mog
Ģ
do siebie nie trafi
ę
? Jak długo nie zdawał
sobie z tego sprawy? Kiedy stracił t
Ģ
czujno
Ļę
i przekroczył granic
ħ
?
Autor : Rainwoman
5
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl chiara76.opx.pl
Historyjka czwarta
czyli
wybity z rytmu,
nie zawsze trafiasz
we właĻciwy ton…
Autor : Rainowan
Beta : Toffi
J
ĺ
wiadoma tego,
Ň
e staje nad przepa
Ļ
ci
Ģ
, trz
ħ
sła si
ħ
ze strachu, przekraczaj
Ģ
c próg
domu… Los i tym razem j
Ģ
ocalił. Zbł
Ģ
kany anioł stró
Ň
roztoczył nad ni
Ģ
skrzydła, chroni
Ģ
c
j
Ģ
z niewiadomych powodów…
Krzysztof spał na kanapie w pokoju, w ubraniu, nienaturalnie skr
ħ
cony, wygl
Ģ
dał jak
szmaciana pacynka wepchana mi
ħ
dzy stos poduszek…
Jej m
ĢŇ
, m
ħŇ
czyzna, któremu
Ļ
lubowała miło
Ļę
, wierno
Ļę
oraz to,
Ň
e go nie opu
Ļ
ci, a
Ň
do
Ļ
mierci… Patrzyła na niego ze łzami w oczach, z dymi
Ģ
c
Ģ
dziur
Ģ
w sercu i płon
Ģ
cym stosem
w głowie… Przez trzy miesi
Ģ
ce patrzyła mu bezczelnie w oczy, oddaj
Ģ
c si
ħ
innemu, kalaj
Ģ
c
wszystko, co tak niedawno było dla niej najwa
Ň
niejsze. Co takiego si
ħ
z ni
Ģ
stało,
Ň
e
zapragn
ħ
ła nagle wsi
ĢĻę
do tego rozp
ħ
dzonego poci
Ģ
gu zwanego po
ŇĢ
daniem, który gnał
wprost na betonow
Ģ
Ļ
cian
ħ
? Czego brakowało w jej bezpiecznym, poukładanym
Ň
yciu? Za
czym tak goniła,
Ň
e była gotowa po
Ļ
wi
ħ
ci
ę
to wszystko w imi
ħ
cielesnej przyjemno
Ļ
ci, która
pełna ciemnego uroku, brukała j
Ģ
i raniła? Nie znała odpowiedzi na
Ň
adne z powstaj
Ģ
cych jak
grzyby po deszczu pyta
ı
i to przygniatało j
Ģ
jeszcze bardziej. Kłamała, zdradzała
i balansowała na cienkiej linie, z ka
Ň
dym krokiem oddalaj
Ģ
c si
ħ
niebezpiecznie. Co było
w Kubie takiego,
Ň
e nie umiała przerwa
ę
tego paranoicznego, wyniszczaj
Ģ
cego j
Ģ
układu?
Czy Krzysztof naprawd
ħ
zasługiwał na taki cios w plecy?
Schowała si
ħ
w łazience, zrzucaj
Ģ
c z siebie ubranie i wchodz
Ģ
c pod prysznic. Gor
Ģ
ca woda
bole
Ļ
nie parzyła skór
ħ
…
Musiała dokona
ę
wyboru… Teraz i tu. Nie mogła ju
Ň
dłu
Ň
ej zwleka
ę
i gra
ę
na zwłok
ħ
. To
pochłaniało j
Ģ
coraz bardziej, wci
Ģ
gaj
Ģ
c w czarn
Ģ
otchła
ı
. Traciła grunt pod stopami…
Tylko jak miała to zrobi
ę
, skoro mimo całego obrzydzenia do siebie samej, nadal go
pragn
ħ
ła…
To, jak dzisiaj si
ħ
zachował zachwiało ni
Ģ
cał
Ģ
, burzyło jej kiełkuj
Ģ
ce powoli postanowienie
zerwania. Kilka godzin spó
Ņ
nienia wystarczyło, by najpierw j
Ģ
poni
Ň
ył, sprowadzaj
Ģ
c sobie
do domu panienk
ħ
, potem brutalnie zgwałcił, by na ko
ı
cu… Wła
Ļ
nie… Dlaczego jej pomógł,
dlaczego wyszedł z ni
Ģ
z domu i przywiózł bezpiecznie, martwi
Ģ
c si
ħ
o to,
Ň
e mo
Ň
e jej si
ħ
co
Ļ
sta
ę
?... Uczepiła si
ħ
tej niepokoj
Ģ
co kłuj
Ģ
cej my
Ļ
li jak desperatka. On j
Ģ
prosił…
Zakr
ħ
ciła wod
ħ
i oparła si
ħ
o rozgrzane kafelki plecami, zsuwaj
Ģ
c powoli w dół… Przez cały
ten czas, kiedy si
ħ
spotykali w jego mieszkaniu nie okazał jej tyle troski i… czuło
Ļ
ci, jak przy
po
Ň
egnaniu. Czy w tych kilku, z trudem wymówionych słowach, kryło si
ħ
wi
ħ
cej ni
Ň
powinno?
Autor : Rainwoman
2
- Co ty robisz? – przestraszona zachłysn
ħ
ła si
ħ
powietrzem na widok postaci m
ħŇ
a, która
pojawiła si
ħ
w nagle otwartych drzwiach kabiny prysznicowej. Patrzył na ni
Ģ
zaskoczony,
przecieraj
Ģ
c zaspane, zm
ħ
czone oczy.
- Zaparowała
Ļ
cał
Ģ
łazienk
ħ
– rzucił oschle, przeci
Ģ
gaj
Ģ
c si
ħ
jednocze
Ļ
nie. Przełkn
ħ
ła gło
Ļ
no
i wstała, naga, bezbronna i winna… Mierzył j
Ģ
wzrokiem, mru
ŇĢ
c ciemne oczy, jakby
prze
Ļ
wietlał j
Ģ
nimi na wylot…
- Ty płaczesz? – zdziwienie w jego głosie j
Ģ
otrze
Ņ
wiło. Odgarn
ħ
ła mokre włosy, zaczesuj
Ģ
c
je dłoni
Ģ
do tyłu. Nie umiała wydusi
ę
z siebie słowa… tak bliska wyznania wszystkich
grzechów…
- Zły dzie
ı
– wyznała cicho, zbli
Ň
aj
Ģ
c si
ħ
do wyj
Ļ
cia z kabiny i zmuszaj
Ģ
c go tym samym do
zrobienia kroku w tył. Si
ħ
gn
Ģ
ł po r
ħ
cznik i podał go jej, patrz
Ģ
c jak si
ħ
nim otula.
- Po co była
Ļ
u tej Anity? Co si
ħ
dzieje? – wycofał si
ħ
jeszcze bardziej, opieraj
Ģ
c ramieniem
o framug
ħ
drzwi. Zawahała si
ħ
chwil
ħ
…
- Nie byłam u Anity. Je
Ņ
dziłam po mie
Ļ
cie…
Skrzywił twarz w grymasie, nadal bacznie j
Ģ
obserwuj
Ģ
c.
- Poczekaj, bo nie rozumiem. Przecie
Ň
sama powiedziała
Ļ
przez telefon,
Ň
e u niej jeste
Ļ
, wi
ħ
c?
Iga, o co w tym chodzi? – zło
Ň
ył r
ħ
ce na piersi i wywiercał w niej dziur
ħ
spojrzeniem.
- Potrzebowałam poby
ę
sama – kolejne kłamstwo.
- Co to znaczy, poby
ę
sama? Jaja sobie robisz? – zaatakował. To potrafił robi
ę
najlepiej. Rol
ħ
szefa miał we krwi, nawet teraz nie umiał si
ħ
tego pozby
ę
…
- Nie mam teraz ochoty na rozmow
ħ
. Wybacz – chciała go wymin
Ģę
, ale zatrzymał j
Ģ
stanowczo. Był zły.
- Nie, kochana. Nale
ŇĢ
mi si
ħ
jakie
Ļ
wyja
Ļ
nienia i twoja ochota, czy te
Ň
jej brak, gówno mnie
obchodzi – sykn
Ģ
ł. – Wi
ħ
c nie pieprz mi jaki
Ļ
farmazonów, tylko wyja
Ļ
nij prosz
ħ
, gdzie była
Ļ
przez cały wieczór.
Nie miała siły si
ħ
z nim kłóci
ę
. Stała tam na wprost niego i po prostu patrzyła mu w oczy
t
ħ
pym wzrokiem. Kolejna próba sił, z której tym razem wyszła zwyci
ħ
sko. Trening z Kub
Ģ
przynosił efekty… Ust
Ģ
pił jej, odsuwaj
Ģ
c si
ħ
na bok. Wyszła z łazienki, zmierzaj
Ģ
c prosto do
sypialni. Przyszedł tam za ni
Ģ
.
- Iga, odpowiedz mi – to nie brzmiało jak pro
Ļ
ba.
Odwróciła si
ħ
gwałtownie, nadal sparali
Ň
owana obawami, ale dziwnie harda. Patrzyła na
niego, przewijaj
Ģ
c w głowie my
Ļ
li, jak ta
Ļ
m
ħ
na przyspieszonych obrotach. Widok Kuby,
jego twarz mokra od deszczu, jego oczy, zbolałe, smutne, jego słowa…
- Czego chcesz Krzysiek? – podkr
ħ
cała atmosfer
ħ
, graj
Ģ
c na zwłok
ħ
.
Autor : Rainwoman
3
- Dlaczego si
ħ
ze mn
Ģ
dra
Ň
nisz? – pokr
ħ
cił głow
Ģ
z niedowierzaniem. – Co przede mn
Ģ
ukrywasz?
- Przed tob
Ģ
? Co niby mogłabym ukry
ę
przed tob
Ģ
? – sykn
ħ
ła, opadaj
Ģ
c na łó
Ň
ko. Po
Ļ
ladki
zacisn
ħ
ły si
ħ
gwałtownie, ból przypomniał o niedawnym doznaniu…
- Co jest takiego dziwnego w tym,
Ň
e chciałam poby
ę
sama? Czego nie umiesz zrozumie
ę
?
Nie rozliczaj mnie z czasu jak jednego ze swoich pracowników. Mo
Ň
e mi jeszcze tachograf
zamontujesz i przebieg b
ħ
dziesz zliczał, co? – zakpiła bezczelnie.
- Nie przeci
Ģ
gaj struny. Zadałem proste pytanie – stał kilka kroków od niej, na szeroko
rozstawionych nogach, z r
ħ
kami w kieszeniach spodni. Przygl
Ģ
dała mu si
ħ
, na pozór lekko
znudzona, cho
ę
wewn
Ģ
trz wrzała jak wulkan w erupcji…
- Co, przeło
Ň
ysz mnie przez kolano i dasz klapsa? – igrała z ogniem, sama zdumiona swoj
Ģ
postaw
Ģ
. – Odpowiedziałam ci, ale ty szukasz drugiego dna, którego nie ma. To takie
niedorzeczne,
Ň
e chciałam poby
ę
sama, w tłumie obcych ludzi, którzy czasami wydaj
Ģ
si
ħ
by
ę
mi bli
Ň
si ni
Ň
ty sam? Ach, no tak. Przecie
Ň
mam pi
ħ
kne mieszkanie, uginaj
Ģ
ce si
ħ
od ubra
ı
szafy, najlepszy sprz
ħ
t, wszystko z górnych półek. Złota klatka, czego chcie
ę
wi
ħ
cej? –
wysyczała.
ĺ
ci
Ģ
gn
Ģ
ł brwi, analizuj
Ģ
c jej słowa.
- Czego ty chcesz? Czego ci brakuje?
- Poczekaj, niech pomy
Ļ
l
ħ
– wyd
ħ
ła usta w podkow
ħ
. – Partnera?... Kochanka?... Kogo
Ļ
, dla
kogo byłabym najwa
Ň
niejsza? – drwiła z ka
Ň
dym słowem jeszcze bardziej. Czara goryczy
wypełniona po brzegi wła
Ļ
nie zacz
ħ
ła si
ħ
przelewa
ę
.
- Po
Ļ
wi
ħ
casz firmie ka
Ň
d
Ģ
woln
Ģ
chwil
ħ
, nawet przy obiedzie załatwiasz interesy. Masz swój
Ļ
wiat, w którym dzielisz i rz
Ģ
dzisz – podniosła lekko głos. - Nawet do seksu podchodzisz
jakby
Ļ
wytyczał kolejn
Ģ
tras
ħ
dla jednej ze swoich wielkich ci
ħŇ
arówek. Z punktu A do
punktu B. Prosto, szybko, bez awarii. Witamy na mecie – drwiła w najlepsze.
Przygl
Ģ
dał si
ħ
jej coraz bardziej zdumiony potokiem słów, który z takim
Ň
arem i pasj
Ģ
z siebie wyrzucała. Pierwszy raz była tak nieprzyjemnie konkretna i rzeczowa.
Nie odpowiedział na jej zarzuty. Nadal stał w miejscu, z przechylon
Ģ
na bok głow
Ģ
i wpatrywał si
ħ
w ni
Ģ
z niedowierzaniem.
- Iga – jego głos zabrzmiał łagodniej ni
Ň
oczekiwała. Powoli ruszył ku niej, ale wymownym
gestem r
ħ
ki osadziła go w miejscu.
- Zostaw mnie Krzysiek. Dzisiaj chc
ħ
poby
ę
sama. W swoim łó
Ň
ku, w swojej sypialni,
w swoim
Ļ
wiecie.
Autor : Rainwoman
4
Bez słowa wyszedł, zatrzaskuj
Ģ
c za sob
Ģ
drzwi. Dopiero, wtedy napi
ħ
te jak struny mi
ħĻ
nie
zel
Ň
ały. Opadła plecami na łó
Ň
ko, wlepiaj
Ģ
c oczy w sufit… Odetchn
ħ
ła gł
ħ
boko, upajaj
Ģ
c si
ħ
swoj
Ģ
pierwsz
Ģ
wygran
Ģ
. Poczuła si
ħ
silna, silniejsza ni
Ň
wcze
Ļ
niej… Pierwszy raz
dzisiejszego dnia u
Ļ
miechn
ħ
ła si
ħ
nie
Ļ
miało… Do własnych my
Ļ
li…
***
Był
Ļ
rodek nocy, a on rano wyje
Ň
d
Ň
ał na drugi koniec Polski. Musiał si
ħ
przespa
ę
,
chocia
Ň
kilka godzin, a zamiast tego siedział wbity w kanap
ħ
, nerwowo kiwaj
Ģ
c stop
Ģ
i zaciskaj
Ģ
c szcz
ħ
k
ħ
. Miał w głowie chaos, którego w
Ň
aden znany mu sposób nie umiał
ogarn
Ģę
. Nie poznawał własnej
Ň
ony. Nigdy dot
Ģ
d nie zachowywała si
ħ
tak wobec niego.
Było w niej co
Ļ
dziwnego, jaka
Ļ
niespotykana zadziorno
Ļę
. Nie dawało mu to spokoju,
a wyobra
Ņ
nia zacz
ħ
ła podsuwa
ę
niebezpieczne obrazy… Jaka
Ļ
wiej
Ģ
ca groz
Ģ
my
Ļ
l
przemkn
ħ
ła mu przez głow
ħ
, tylko po to, by zasia
ę
niepokój i znikn
Ģę
. Odpychał j
Ģ
,
pod
Ļ
wiadomie czuj
Ģ
c,
Ň
e jest jak zły omen…
W ci
Ģ
gu zaledwie jednego dnia Iga okłamała go, a zaraz potem wdeptała w ziemi
ħ
,
przyrównuj
Ģ
c swoje
Ň
ycie do tkwienia w klatce, któr
Ģ
miał dla niej zbudowa
ę
. Pozornie jej
kłamstwo było bez sensu, stanowiło raczej zasłon
ħ
dymn
Ģ
, ale zasiało w nim niepokój. Czy
naprawd
ħ
tak postrzegała ich mał
Ň
e
ı
stwo? Nie mógł si
ħ
z tym pogodzi
ę
. Wiedział,
Ň
e praca
pochłaniała go zbyt mocno, ale musiał by
ę
czujny, je
Ļ
li chciał zarabia
ę
i nie wypa
Ļę
z obiegu.
Kiedy zaczynał w transporcie kilka lat temu, był nikim, raczkował na tym rynku. Teraz, kiedy
jego firma miała ju
Ň
wyrobion
Ģ
mark
ħ
, zlecenia spływały niemal z całej północy Polski.
Po co, to wszystko? Owszem, dawało mu satysfakcj
ħ
, ale przecie
Ň
robił to tak
Ň
e dla niej.
Chciał da
ę
jej tyle, ile tylko był w stanie, maj
Ģ
c
Ļ
wiadomo
Ļę
,
Ň
e nie b
ħ
dzie mógł jej da
ę
tego,
co najwa
Ň
niejsze…
Westchn
Ģ
ł ci
ħŇ
ko i opadł na oparcie kanapy. Oczy szczypały go niemiłosiernie, a ciało
upominało si
ħ
o zasłu
Ň
ony odpoczynek.
Okazywanie uczu
ę
nigdy nie przychodziło mu łatwo, ale nie znaczyło,
Ň
e ich nie posiadał.
Dom był dla niego przystani
Ģ
. Widok krz
Ģ
taj
Ģ
cej si
ħ
w nim Igi, napawał go spokojem,
wyciszał. Nie grzeszył wyczuciem, zbyt cz
ħ
sto zachowuj
Ģ
c si
ħ
jak przysłowiowy sło
ı
w składzie porcelany, ale dot
Ģ
d nigdy si
ħ
tak jawnie i otwarcie nie skar
Ň
yła. Czy naprawd
ħ
był takim
Ļ
lepcem,
Ň
e nie dostrzegał tego, o czym mówiła? Czy tak bardzo zdołali si
ħ
od
siebie oddali
ę
, by pojawiło si
ħ
ryzyko, i
Ň
mog
Ģ
do siebie nie trafi
ę
? Jak długo nie zdawał
sobie z tego sprawy? Kiedy stracił t
Ģ
czujno
Ļę
i przekroczył granic
ħ
?
Autor : Rainwoman
5
[ Pobierz całość w formacie PDF ]